Sunday, 2 January 2011

new year? what the hell? [2]

czuje jakby to wszystko sie za szybko skonczylo. nim sie obejzalam słyszałaj jak na dole ktos odlicza sekundy do 00:00. poczułam panike, zaczęłam się bać, serio, bałam się jak mało kto w zasadzie nie wiadomo czego.

to był zbyt dobry rok zeby skonczyc sie tak szybko i tak malo efektownie. malo efektownie bo spedzialam go w domu. (tylko po to, żeby jeszcze dzisiaj dowiedziec sie, ze gosia była u wisi i wolałaby sylwestra spedzic u mnie bo wten sposob wisia mogla by byc ze swoja kolezanka ola ktorej impreza nie wypaliła i siedzila tak jak ja sama w domu, zal co?)

nie mam postanowień na nowy rok. tak jest lepiej. moze przestane palic tyle ale to juz ogolnie zadecydowane, za duzy przypal z tym wszystkim moze wyjsc, a na nastepnego sylwestra wolalabym pojsc wiec do wtedy - ani jednego przypalu.

wiesz co jest najokropniejsze? słuchać tego, o czym mowia mi inni, np. idka calowala sie z 5 gahami z jednym w szafie z drugim na samochodzie (btw. tez chce sie kiedys calowaac na samochodzie), kropa rozjebala lampe w naszym pokoju itd.

nawet wlasna matka do mnie nie zadzwonila o 12. tylko idka, kuzwa, lol. no coz.

SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU, mam dziwne przeczucie, że będzie chujowy

No comments:

Post a Comment